Pies, co dużo szczeka, nie gryzie

Pies, co dużo szczeka, nie gryzie

Jest takie przysłowie, które obnaża prawdę (subiektywną) o osobach, które dużo mówią, a nic nie robią.

Jeśli byśmy odnieśli to stwierdzenie do psa, który rzeczywiście dużo szczeka, ujada, aż mu piana z pyska ścieka, to i może fizycznie krzywdy nie robi, jednak może pozostawić emocjonalne rany. Osoba, która przechodzi sobie spokojnie, ufając, że jest bezpieczna, świat jest przyjazny, i usłyszy w ułamku sekundy ujadanie, może dostać zawału, przestraszyć się, odskoczyć i wpaść pod samochód. Może też być trzyletnim dzieckiem, które jest w tym momencie samo i zapisze to zdarzenie jako konflikt, a w przyszłości będzie się jąkać albo będzie miało tiki nerwowe.

Więc czy to, że ktoś ujada jak pies, obrażając innych, obgadując i plotkując, ma wpływ na osoby, których to dotyczy? Moim zdaniem tak! I dodam jeszcze, że nie tylko na nich, na tych, co obgadują i obrażają też.

Wczoraj byłam w miejscowości nadmorskiej, pojechałam z córką i jej przyjaciółką odwiedzić drugą córkę.

Idąc chodnikiem, podchodząc do sprzedawców, stojąc w kolejce, przyjaciółka Nikoli zwracała na siebie uwagę. Nic szczególnego nie robiła. Rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się, oglądałyśmy wystawy lub produkty. Ogólnie nie robiłyśmy nic, co mogłoby się wyróżniać. Jednak oczy i uwaga wielu ludzi, była zwrócona na tę właśnie kobietę.

W pewnym momencie, gdy moja córka i jej znajoma przechodziły koło restauracji z przylegającym do niej ogródkiem, pewien mężczyzna zaszczekał jak pies. Głośno!

Nikola nie zwróciła na to uwagi, nawet przez moment nie pomyślała, że to szczekanie było skierowane do jej przyjaciółki, a było. Dlaczego?! Bo jest ciemnoskóra.

I to zrobił najprawdopodobniej mój rodak, Polak.

Jak to usłyszałam, gdy Uget (tak się wymawia jej imię, a pisze się je Huguette) ręce mi opadły. Żadna z nas nigdy nie pomyślałaby nawet, że człowiek do człowieka tak może zaszczekać. A jednak ten człowiek to zrobił.

I nie tylko on tak robi, że ujada, wypuszczając ze swoich ust raniące słowa, które jątrzą się w odbiorcy, jak wrzodziejące rany. Wielu jest takich, wystarczy rozejrzeć się dookoła. Niektórzy patrzyli na Huguette z podziwem i zaciekawieniem, inni zaś z pogardą i obrzydzeniem. Mogę tylko sobie wyobrazić, co ona czuje za każdym razem, gdy tego doświadcza.

Kochani, to nie dotyczy tylko osób, które mają inny kolor skóry niż biały. To dotyczy ludzi, którzy mają inne poglądy, orientację seksualną, inny sposób prezentowania swojego Ja np. poprzez ubiór.

Te osoby, żeby móc być sobą, bardzo często mierzą się z przemocą fizyczną, słowną, ekonomiczną lub/i emocjonalną.

Co ma zrobić kobieta, która urodziła się z ciemnoczekoladową skórą? W wieku trzech lat popełnić samobójstwo? Co ma zrobić człowiek, gdy w wieku 17 lat uświadomi sobie, że jest gejem, że zamiast do kobiet czuje pociąg do mężczyzn? Odebrać sobie życie, bo nie może się wpasować w ramy ograniczonych umysłów???!!!

Dzięki Bogu poznałam ciemnoskórych, gejów i lesbijki, a także inne osoby, które w różnoraki sposób odstają od normy. Tak jak ja! Nie jestem pospolita, zawsze wyszukałam sobie inną drogę niż wszyscy. Jestem inna i dziwna dla wielu ludzi. Nie raz sama musiałam wysłuchiwać, że mam nierówno pod sufitem, że jestem wiedźmą, czarownicą, z sekty. Dlaczego?!
Bo szłam za głosem serca. Bez obgadywania, bez krytykowania, zajmowałam się moim własnym podwórkiem i moją rodziną. By jak najmniej krzywdy zrobić każdemu z naszej piątki. I to w oczach wielu jest złem, czymś nieakceptowalnym, bo dobrze jest, jak z kimś rozmawiamy, a za drzwiami mu dupę obrobimy (ironizuję teraz). No nie, nie ze mną. Jak coś mam do kogoś, to mu to powiem w cztery oczy. Starając się stworzyć przestrzeń szacunku i równości.

Jednak przy tych, co szczekają, przyznam, że na moment zrównuję się z ich wibracją, żeby być usłyszaną. Po chwili wracam do mojej własnej wibracji.

Osoby, które nie są akceptowane w społeczeństwie, niosą w sobie ogromną wartość. Tak, jak i te, które wpasowują się w aktualny kanon. Huguette jest mądrą, odważną, ambitną osobą. Jest bardzo zaradna, pracowita i wykorzystuje to w udoskonalaniu swoich talentów. Każda z osób, która jest inna, wniosła ogromną wartość do mojego i mojej rodziny życia. Tak jak z hetero, tak i z homo, można super się bawić, grać w gry, porozmawiać na wartościowe tematy.

Co może spowodować wykrzywiony obraz w naszym umyśle? Albo nie w naszym, tylko w umyśle osób, które odrzucają odmienność, inność?

Rany. Ich własne rany, bo to te osoby były najprawdopodobniej odrzucane, poniżane, wyśmiewane, więc próbują to teraz zafundować komuś, by ta osoba poczuła się tak samo, jak oprawca, który wiele razy w życiu był ofiarą. Tak, to skrzywdzone wewnętrzne dziecko, które może przez rodziców, było wyszydzane lub porównywane do innych, teraz rekompensuje sobie te braki w relacji, uderzaniem w kogoś, kto w jego oczach jest słabszy. Bo jest sam jeden – z ciemniejszą skórą, wśród reszty.

Bardzo często te osoby, były odrzucone w swoim małym społeczeństwie lub porzucone przez jednego z rodziców. I teraz odrzucają, tak drastycznie innych, żeby w tym odrzuceniu nie być samotnym.

Te osoby mają w sobie cząstki, których oni sami nie są wstanie zaakceptować. Nie akceptując siebie, nie zaakceptują innych. Będą złorzeczyć, wyzywać od czarnuchów, pedałów, będą wyzywać od ciapatych czy brudasów, białasy, polaczki, bo i przecież nasi rodacy, którzy emigrowali, tego doświadczają.

Każda osoba, która umniejsza, sama w środku czuje się nikim i próbuje to swoje Ego rozdmuchać, umniejszając innych. Chciałam napisać „słabszych”, ale nie, w tych ludziach jest ogromna siła i moc, oni codziennie muszą się mierzyć z atakiem i krzywdą. Są silniejsi niż ich oprawcy, mają szeroko rozwinięte umysły, potrafią wiele pomieścić w sobie, ale też cierpią! Cierpią, bo pies ujada!

Ponieważ mam bezpośredni kontakt z ciemnoskórymi, mam możliwość usłyszenia różnych historii. I często płaczę, bo są one tak drastyczne.

Nie krzywdźmy się nawzajem, utulmy to dziecko w nas, dajmy mu miłość, akceptację, uznanie. Doceńmy, usłyszmy, zobaczmy, a nie będziemy musieli niszczyć drugiego człowieka, by poczuć się lepiej.

Ty, który ujadasz, ty też masz w sobie wartość! Odszukaj ją, doceń siebie sam, a nie będziesz musiał umniejszać. Tak, jak ci ludzie, tak i ty masz swoją historię.

Twoje słowo jest dla mnie bardzo ważne, tak samo jak emocje, które się obudziły w Tobie podczas czytania tego, z czym do Ciebie przyszłam – z cząstką mnie. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się cząstką swoich odczuć w komentarzu. Jeśli czujesz, że ten post może wesprzeć kogoś z Twojego otoczenia, proszę, poślij go dalej. Będę Ci wdzięczna ❤. Nie musimy milczeć.

Dodaj komentarz