Złość – moja relacja z nią

Złość – moja relacja z nią

,,Wyrażanie złości, jest konstruktywnym działaniem skierowanym na przywrócenie w związku pozytywnych uczuć.” Aleksander Lowen

Jak istotne jest się z nią zaprzyjaźnić. Zaprosić ją do swojego życia, do relacji. Zaakceptować! Bo kto, jak nie złość, poniesie cię dalej? Nie pójdziesz DALEJ bez wyrażonej złości!

Bez upustu złości wprost, zaczynasz manipulować, kąsać, wbijasz szpileczki, raniąc boleśnie. Nie tylko innych. Najczęściej to w siebie uderzasz najmocniej, umniejszając, oczerniając, oceniając i burząc najważniejszą relację w życiu. Relacje z sobą samą. A wtedy i relacje dookoła ciebie, będą wisiały na włosku.

Kochani, gdy ja zaczęłam wyrażać złość, przestałam zamiatać pod dywan, to przede wszystkim zaczęły znikać dolegliwości, które od lat mi doskwierały. Przestałam obgryzać – “podgryzać siebie” – policzek w buzi.

Do krwi miałam zdarte skórki dookoła paznokci, wyrywałam je, jakbym była w amoku, bo przecież gdzieś ten gniew musiałam skierować. Już tego nie robię!

Zaciśnięte szczęki, które w pewnym momencie życia sprawiały tak ogromny ból, że prosiłam Boga w modlitwach, o to bym poczuła rozluźnienie i błogość. I teraz ten luz czuję!

Bardzo często zaciskałam dłonie, jakbym szykowała się do ataku, którego nigdy nie przeprowadziłam, nie licząc tych ciosów skierowanych na swoje ciało.

Najłatwiej było mi siebie krzywdzić. Jednak to niczego nie zmieniało w moim życiu.

Dopiero, właśnie gdy nauczyłam się, że złość informuje mnie o bólu, który sama sobie zadaję lub który zadają mi inni, kiedy ją uznałam, przyznałam się, że ją odczuwam w ciele, to wtedy ona zaczęła się ze mnie wylewać i była jak…

Złość jest jak grzmot, przychodzi z impetem, nagle. Uderza ze zdwojoną siłą.

Jak myślisz dlaczego? Dlatego, że w naszej kulturze nie nauczono nas, jak wyrażać złość. Nie dano nam prawa do uwolnienia jej z naszych płuc, z naszego gardła. Zamykano nam usta, zakładano niewidzialny skobel z kłódką, bo cicho, cicho… “Żeby nikomu na odcisk nie nadepnąć”. “Żeby mamusi nie było przykro”. “Żeby tatuś się nie wkurzył, lepiej niech idzie spać”.

I teraz ona się budzi i krzyczy, krzyczy na całe gardło, budząc postrach. Jest informacją o tym, co nas boli. Co jest w nas nieutulone i nieusłyszane. Nie tylko przez innych. My same musimy siebie usłyszeć. Bo w nas utknęło dziecko z bólem, nie jednym, z całą masą bólu i ono nas woła poprzez sytuacje, które nas triggerują.

To właśnie dziecko w nas potrzebuje naszego wsparcia, to ono chce, byśmy złapały je za rączkę i nauczyły komunikować w zdrowy sposób o jego bólu. O złości, która jest zablokowana w ciele, która blokuje przepływ energii.

Opiekując się swoim wewnętrznym dzieckiem, dbasz o dobrą relację z sobą.

Jeśli czujesz, że twoja złość alarmuje cię i krzyczy w tobie, a nie wiesz, w jaki sposób mogłabyś się z nią zaprzyjaźnić i ją uwolnić, to ja mogę cię w tym procesie wesprzeć na warsztatach, które organizuję.

Dodaj komentarz