Niewidzialna – jak często tak się czujesz?

Niewidzialna – jak często tak się czujesz?

Niewidzialna!

Jak często czujesz się niewidzialna? Nie zauważona? 

Cały dzień pracowałaś, wyprawiłaś dzieci do szkoły, podwiozłaś je, po drodze zrobiłaś zakupy. Szybciutko do pracy, później obiad, odrabianie lekcji, po drodze, gdzieś w międzyczasie wstawiłaś dwa prania, poukładałaś rozrzucone zabawki.

W końcu nastaje wieczór, wraca mąż i słyszysz, jak z jego ust padają słowa, które insynuują, że jest bałagan, a ty nic nie robiłaś cały dzień. 

Czujesz się widziana? Czujesz się wystarczająco dobra?

Twoja praca polega na pracy zespołowej. Każdy ma swoje zajęcie i jest odpowiedzialny za część powierzonego zadania. Jednak czujesz, że na Ciebie jest zrzucane więcej obowiązków. Ciągle masz poczucie wyzysku. Pomimo tego, że siedziałaś po godzinach. Pracę wzięłaś do domu. Pomogłaś stażystce, a i tak czujesz się niewidziana i niedoceniona. Inni zrobili mniej, a dostali taką samą premię co ty. 

Ciągle czujesz, że dla twojego męża wszystko inne jest ważniejsze niż ty. Alkohol, hazard, pomaganie innym. Pomimo twoich próśb, niekończących się rozmów i tak wraca pijany. Idzie grać. Gdy tylko zadzwoni telefon, leci jak na skrzydłach by pomóc kumplowi. Czujesz się przez niego widziana? Zauważona?

Bliskie jest tobie porównywanie się z innymi, niezdrowa rywalizacja, naddawanie siebie, rezygnowanie z siebie, i ta myśl: „Co jeszcze mogłabym zrobić, by być zauważoną?”

„Proszę zauważ mnie.” „Ja tu jestem, czemu mnie nie widzisz.” „Dlaczego mnie nie doceniacie?”

Dlatego, że jest w tobie matczyna lub ojcowska rana. I to ją trzeba uleczyć. 
Przykłady, które podałam wyżej, są konsekwencją, kontynuacją tego, czego nie dostałaś w dzieciństwie.

Kiedy czujesz się niewidzialna, to natarczywie zabiegasz o uwagę innych. Skomlesz, prosisz, błagasz – „Zobacz mnie!” Jest też inna opcja, którą możesz stosować – obojętność. Ucieczka. Niby tobie nie zależy.


Tak naprawdę zabiegasz o uwagę rodziców i to Ty-dziecko w tobie kwili. Zobacz je Ty! Zobacz jak siedzi skulone w koncie, samotne, odrzucone, a tym samym nie widziane. 

Brat był oczkiem mamusi, to on otrzymał tę bezwarunkową miłość, a może siostra, bo była ładniejsza, szczuplejsza. Mama urodziła chore dziecko i całą miłość przelała właśnie na nie, nie mając już czasu i przestrzeni na kochanie ciebie?  To rodzic wprowadził tę rywalizację pomiędzy ciebie, a rodzeństwo. Może nadal to robi? I teraz nieświadomie tańczysz ten taniec z partnerem, z innymi osobami, który wcześniej tańczyłaś w rodzinnym domu. 

Zwróć się do tej dziewczynki, która była pominięta, niewidziana. Zapytaj się jej, co czuje, gdy po raz kolejny ją odtrącają? Co dzieje się z jej ciałkiem? Kuje ją w klatce piersiowej? To tam gromadzi się ogromny smutek. Boli ją brzuch? To jest lęk, ten dyskomfort, że to, co powinno być na wyciągnięcie ręki, czyli matczyna i ojcowska miłość, jest niedostępna. Łzy jej napływają do oczu? Mają prawo, w ten sposób wyraża żal. Zobacz ją skuloną na łóżku, zamkniętą w pokoju. Zobacz jej cień, bo może dziecka już tam nie ma. Może trzeba ją odzyskać? Utul ją w ramionach i powiedz jej, że ty ją dziś zobaczyłaś. Zauważ jej samotność i cierpienie. I choćby wmawiano Ci, że było inaczej, to sytuacje w życiu, kiedy czujesz się niewidziana, potwierdzają, że właśnie tak było i to dziecko cię woła. 

Jeżeli ty dasz jej uwagę, zabawę, przytulenie. Wysłuchasz jej mowy ciała i słów. Zobaczysz jej rany, inni w twoim dorosłym życiu, nie będą musieli służyć Tobie, by tę ranę pokazać. Nie będą dla ciebie odgrywać roli mamy i taty. 

Bądź dla siebie widzialna. Przygarnij wszystkie swoje cechy, zalety, ułomności. Pokochaj, choćby inni nie kochali. Z czułością dbaj o swoje ciało, duszę i umysł, a stanie się cud, o którym marzysz. Będziesz całością. Przyciągniesz więcej tego, czym siebie obdarzysz.

Wspieram w procesie budowania relacji z wewnętrznym dzieckiem. W uzdrawianiu matczynej i ojcowskiej rany. Jeżeli potrzebujesz wsparcia, to zapraszam Cię na sesje lub warsztaty. 
Zadbaj o siebie dziś, uzdrów swoją relację z samą sobą.
Dziękuję, że czytasz. ❤️

Link do opinii: https://justynapettke.pl/p/opinie.html


Zapraszam Cię do komentowania. Twój odbiór, jest dla mnie ważny. Podziel się przemyśleniami. Uważasz, że to, czym się dzielę, jest wartościowe, udostępnij. 
Zapraszam Cię do dołączenia do mojej grupy na fb ,,Ta, która łączy”. https://www.facebook.com/groups/582213535717914/?ref=share

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Grazyna

    Justynko, bardzo Ci dziękuję za ten wpis. Kolejny raz i na nowo, muszę sobie przypominać, gdzie patrzeć, gdzie wracać… Jak dużo już mamy uzdrowione, a w chwilach trudnych ponownie wracamy na stare tory.. To chyba największe nasze wyzwanie- przyjąć, zaakceptować siebie w całości, bez oceniania, krytyki i znęcania się nad sobą. Zresztą, najlepszym barometrem naszej miłości do siebie , sa inni ludzie. I jak wracasz do siebie, zawsze i w każdym nowym doświadczeniu, to już nie ma kogo obciążyć winą. Można w to miejsce zatroszczyć się o siebie prawdziwie. Przytulam Cię mocno. Grazyna

  2. Grażyno zgadzam się z Tobą. Dopiszę jeszcze, że te sytuacje wracają do nas, byśmy mogli jeszcze głębiej i prawdziwiej na Siebie spojrzeć. Ten proces jest dynamiczny i ciągle ewoluuje, jednak jest też bardzo dokładny. Jeżeli gdzieś utykasz, to wróci Cię do tego miejsca. I to nie oznacza, że się cofasz, to oznacza, że trzeba jeszcze coś doczyścić.
    Życzę Tobie głębokich procesów.

Dodaj komentarz