- Katarzyna
- Justyna
- Paulina
Po warsztatach z Justyną, poszłam na spacer po plaży. Położyłam się na piasku przy wydmach i krzyczałam “Ja żyje!” “Ja żyje!”
Dwa lata temu wszystko się zmieniło w moim życiu, gdy dowiedziałam się, że to, co czułam w dzieciństwie nie było jednak szaleństwem, czy popisywaniem się. Doświadczyłam krzywdy i przemocy. Zaczęłam drogę powrotu do siebie poprzez integracje ciała i umysłu. Wprowadzanie zmian w moje życie oznaczało ciągłe stawanie do siebie, co na moich osłabionych przez długie lata depresji nogach było ogromnym wyzwaniem dla mnie. Warsztaty z Justyną, były dla mnie uleczające na tak wielu płaszczyznach.
W pełnym bezpieczeństwa, ciepłym, wspierającym kręgu 8 cudownych kobiet miałam możliwość wypowiedzenia prawdy o moim domu, a były to informacje “TOP SECRET”. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jaką dysocjacje powodowało ukrywanie tych sekretów, jaką kłódką na drzwiach do uzdrowienia, była ta toksyczna lojalność.
Na warsztatach doświadczyłam również przestrzeni, w której moja wrażliwość nie była wyśmiana, zawstydzona, a UHONOROWANA. Justyna stworzyła miejsce, w którym moje prawdziwe JA mogło się pokazać i doświadczyć poczucia AKCEPTACJI!
Wizualizacje to forma terapii bardzo wartościowa dla mnie. Prowadzą mnie one do mojego wewnętrznego dziecka i poprzez aspekt bioenergetyczny zwracają mojemu ciału sprawczość. Mogę wtedy wrócić do traumatycznych sytuacji z przeszłości i uzdrowić je wprowadzając już teraz empatycznego świadka- siebie. Wizualizacje są jednak techniką, która wymaga przede wszystkim ogromnej uważności, intuicji, ale również empatii i ogromu zaufania do procesu. Te cechy u Justyny, połączone z jej własnym życiowym doświadczeniem, doświadczeniem z klientami, ogromem wiedzy i otwartości sprawia, że prowadzone przez nią wizualizacje leczą najgłębsze rany.
Justyna mówi, że wszystko dzieje się dla nas, a nie przeciwko nam. Ucząc się uważności od Justyny, ja zaczynam zauważać te niewidzialne nici, którymi połączeni jesteśmy ze światem. I nagle widząc siebie tak uwzględnioną przez wszechświat, myślę: “Kurde, to miejsce na świecie jest specjalnie dla mnie”. “Gdyby mnie miało tutaj nie być, to dlaczego wszechświat by mnie tak wspierał?”
Dziewczyna, którą byłam 2 lata temu zatapiała się w czarną dziurę w kanapie, wpadając zamiast jak Alicja do Krainy Czarów, to do studni, w której było ciemno i zimno. Czułam łzy spływające mi po zamrożonej twarzy leżąc w 50 kilogramowym ciele, które wydawało się ważyć 500kg.
Jak ta dziewczyna z więzienia własnych traum, teraz po warsztatach leży na plaży odciskając tzw. orzełka na piasku? Czasem w kuchni zatrzymuje robienie obiadu, aby objąć siebie samą ramionami i kołysać się tak przez 10 minut? Gdyby nie ta bardzo realna, bardzo świadoma i bardzo przytomna “praca” z Justyną na sesjach, na warsztatach i używając tych narzędzi w życiu codziennie, to musiałabym się uszczypnąć, aby uwierzyć że jestem w stanie tak zmieniać swoje życie.
WARSZTATY JUSTYNY TO JEST MAJSTERSZTYK!
Czułam się zaopiekowana. Czułam, że mój głos był ważny, czułam więź i czułam się 100% bezpiecznie.
W moim sercu są takie pokłady ciepła, wdzięczności, a na moich ustach szczery uśmiech na wspomnienie czasu spędzonego na warsztatach w Karwi.
Te warsztaty to zasianie ziarenka, które kiełkują z dnia na dzień!
Warsztaty Justyny Pettke to takie bezpieczne miejsce na ziemi, w którym:
🌱prawdziwe JA może doświadczyć akceptacji
- żadna prawda nie jest zbyt ciężka, aby trzeba było ją ukrywać-
- doświadczyć można cierpliwości, czułości, zrozumienia
- ból nie jest tematem tabu
- swojej radości, spontaniczności nie trzeba chować, bo przypadkiem kogoś urazi!
🌱 na ból głowy można zastosować EFT, a nie Ibuprom i nie być wyśmianym!!!
🌱 emocjonalna mądrość, ta płynąca z serca wynurza się (to może zaskoczyć! Skąd ta mądrość?? To ja mam ja w sobie?-WOW)
🌱 umysł może nareszcie doświadczyć integracji z ciałem!
🌱 można siebie poznać, odnaleźć pogubione części siebie i zabrać te części ze sobą do domu! Albo najpierw na spacer po plaży, by mogły zamoczyć stopy w morzu, pokrzyczeć wniebogłosy lub wypłakać się po dużym uwolnieniu trudnych prawd
Kochana Justyno, tak Ci dziękuję za to, że otwierasz swoje serce na nas, bo płynie z niego rzeka uzdrowienia! I dziękuję Wiktorii z calego serca, że była obecna. Była ze swoją mocą,mądrością, instynktem, otwartością i tak cudownie się nami zaopiekowałyście!
- SARA
„Nie jestem w stanie wyrazić słowami mojej wdzięczności dla Justyny.
Dzięki niej i procesowi, w którym mi towarzyszyła, dostrzegłam w sobie tę małą dziewczynkę, która tak długo czekała na zrozumienie, akceptację, szacunek i miłość. Empatia Justyny, jej ciepło, ale i ogromna moc, a także czasem dość wyraźna stanowczość, były dla mnie niezaprzeczalnym wsparciem w poszukiwaniu i powolnym odzyskiwaniu siebie i stawaniu w dojrzałości. Właśnie… powolnym…
Rozpoczynając pracę z Justyną chciałam jak najszybciej „załatwić sprawy”, sprawdzić czy jest we mnie „to wewnętrzne dziecko”, czy też nie, i jak najszybciej pójść dalej… Nastawiona byłam na natychmiastowy efekt, na spektakularną zmianę. Dziś z perspektywy czasu, uśmiecham się na to moje pierwsze pragnienie, czy też oczekiwanie. Odzyskiwanie siebie, dostrzeżenie siebie, to przede wszystkimpiękny PROCES, a nie chwilowe zadanie matematyczne. Dzięki Justynie zobaczyłam siebie i świat wokół w innym kontekście. To było (i jest nadal) piękne doświadczenie, choć czasem bolesne. Dlatego tak ważna jest w moim odczuciu osoba, która jest obok.
Dlatego z całego serca polecam „pracę” z Justyną i bardzo jestem jej wdzięczna za każde spotkanie. Wiem, że to początek i cieszę się, że mogłam dzięki niej rozpocząć nowy, lepszy etap życia, dużo łagodniejszy i spokojniejszy.”
- Katarzyna
„Jestem poruszona twoim zaangażowaniem w procesie uzdrawiania. Tym, że podczas warsztatów byłaś taka delikatna, empatyczna, taktowna i potrafiłaś dać przestrzeń intymną, i czas aby proces mógł się rozwinąć. Nie popędzałaś, każdy szedł swoim tempem.
Byłam na różnych warsztatach, prowadzący mieli tytuł doktorów i specjalistów wszelkiej maści, z wiedzą z różnych katedr i uczelni, ale często brakowało im tych cech które ty masz w sobie naturalnie. Bałabym się że po skończeniu Psychoterapii czy innej szkoły mogłabyś to zatracić.
Dziekuje Ci serdecznie i do usłyszenia lub do zobaczenia🙏🏼😊❤️🏆”
– BOŻENA
„Witaj! Czekałam na czas, taki dla mnie, by opisać to wszystko, jak czuje się po warsztatach. Jak zmienia się cały czas wokół mnie świat, rodzina i ja .
Teraz jest ten czas.
Przede wszystkim, chce Ci podziękować za to, że stanęłaś za sobą i robisz to, co kochasz . Dzięki temu pokazałaś mi, że można, że się da i że warto!
Nawet kuźwa trzeba!
Wyjeżdżając z domu wiedziałam, że żegnam się z inną cząstką mnie, a powrócę z tą zapomnianą. Czułam to, całą sobą! Bałam się owszem. Kto by się nie bał?
W końcu trza wyjść z pudełka komfortu. Zmierzyć się z prawdą, otulić ją i przetransformować w moc ❤️💙💜.
Nigdy nie byłam na tak dobrych warsztatach. Na takich, które dotykają tej najbardziej zapomnianej cząstki duszy.
I ty, na tej drodze, byłaś tą latarnią, która wskazywała drogę! Dziękuję ci! Zaraz w następny dzień, usiadłam z mężem i zaczęliśmy rozmawiać, prawdziwie rozmawiać. Siedzieliśmy, płakaliśmy i uwalnialiśmy. Tyle tego poszło. Doszliśmy do blokad u męża , myślałam że to będzie dla niego za dużo, a on był gotowy. Czuł i przyjmował. Córeczka nie wołała od dwóch dni o nic słodkiego . Nasz czas się wydłużył, serio po prostu rozciągnął. 🙈 a ten lęk wewnątrz, ja wiem, że on jest o prace. Ja wiem i czuję, co chcę robić ale spokojnie daje sobie czas. Nic na siłę, nic na gwałt!
Jesteś po prostu zajebista i robisz dobrą robotę! 😘😘😘 Kochana! ❤️💜💙
P.S. Wiadomo, że jedna z większej frajdy to przejażdżka Mazdą 💃😎😘
„
– PAULINA
„Sesje z Justyną są pierwszą przestrzenią, w której moja autentyczność nie wprowadza w zakłopotanie, moja prawda nie jest za ciężka, zbyt niewygodna, za moją wrażliwość nie płacę wstydem, za moją radość i energiczność nie płacę poczuciem winy, a za mój smutek i złość nie przypinam sobie łatki “złego człowieka”.
Z początku potrzebowałam nakierowania, ponieważ nie miałam zupełnie poczucia siebie- moja tożsamość była dostrojona do potrzeb innych. Przechodziłam przez życie desperacko próbując zaszyć dziurę deficytów z dzieciństwa: akceptacji, miłości, czułości, przyzwolenia: na moją odrębność, na suwerenność, moją moc, moją drogę. Nadaremnie szukałam tego na zewnątrz. To było ważne, że Justyna identyfikowała toksyczność, z której ja nie zdawałam sobie sprawy.
Przestrzeń, którą wykreowała umożliwiła mi zwrócenie się ku sobie. Kawałek po kawałku odzyskuję dziś siebie, a głos mojego serca, intuicji, mojej mądrości wybrzmiewa coraz głośniej. Każda decyzja wytwarza efekt motyla. Jednak ten efekt naprawdę potrafi dodać skrzydeł, gdy decyzje są zgodne z naszą duszą. Taką decyzją był mój pierwszy e-mail do Justyny. Myślałam wtedy, że wyciągając rękę po pomoc, ona ją złapie i podciągnie mnie, pomoże mi wstać. Ale ona tego nie zrobiła. Zamiast tego najpierw pozwoliła mi leżeć, zobaczyła mnie w tym rozwaleniu, w braku sprawczości, w tym, z czym przyszłam. To z tej pozycji zaczęłam uzdrawiać części siebie. To z tej pozycji rozprostowywałam ciało. Wielokrotnie przyszło drętwienie, nieprzyjemne- ale krew zaczynała dopływać. Powoli rozmrażałam się.
Dostałam od Justyny narzędzia, aby samodzielnie na tych nogach stanąć. Ale ja jestem jej za to wdzięczna!! Półtora roku minęło od mojej pierwszej sesji i wciąż często czuję, że jest to dopiero początek. Dzisiaj idąc do sklepu z kawą przechodziłam obok ulicznego muzyka, słońce świeciło. Miałam w sobie pojemność na to, aby skontaktować się z odczuciami, które się pojawiły. Pozwoliłam sobie być odbiorcą tego, co mnie nakarmiło energetycznie. Każdym receptorem na twarzy wchłaniałam ciepło płomyków słońca i każdą komórką odczuwałam wibracje wybrzmiewającej muzyki. Nie byłam odcięta, nie byłam obciążona poczuciem winy za moje szczęście, za lekkość. Wiele razy zabierałam się do napisania tej opinii, lecz wiązało się to z oszacowaniem tego, czy aby na pewno czuje się “odmieniona”, “wyleczona”. Przecież ja każdego dnia procesuje emocje strat z dzieciństwa, codziennie konfrontuję się z toksycznym poczuciem winy za to, że jestem w terapii, z toksyczną lojalnością, z przekonaniami “zdradzam mój ród wykolejowując się z toksycznych, rodzinnych szyn”. Wciąż przejawiają się części mnie, które powielają obawy, w których rytm dorastałam: “nie było aż tak źle”, “wydawało Ci się” “inni mają gorzej”, “jesteś niewdzięczna”… Nie odcinam się jednak od tych lęków, przekonań, emocji i potrafię je uhonorować. Mam pojemność na to, co przeżywam i im bardziej pielęgnuję moją wewnętrzną przestrzeń, tym żywsze stają się moje interakcje ze światem. Ufam temu, że jest to proces. Tak, jak motyl przeobraża się z etapu poczwarki w postać dorosłą. W moim rozwoju nauczyłam się okazywać sobie cierpliwość, czułość, miłość, uwagę. Jednym z bardziej efektywnych sposobów na to było dołączenie do grupy facebookowej Justyny, gdzie znalazłam ogromne wsparcie i poczułam się usłyszana, zauważona. Nie mogłam sobie wyobrazić, jaką obfitość wniesie w moje życie ten jeden “trzepot motylego skrzydła”. Niby krótki e-mail, a gdyby nie on, dzisiaj przeszłabym obok ulicznego muzyka militarnym tempem narzuconym przez moje zinternalizowane frustracje, głód emocjonalny.
Patrząc na ten sam świat, ale doświadczając go z perspektywy mojej nieufnej wewnętrznej dziewczynki, siedzącej samotnie w rogu zimnej, ciemnej piwnicy mojego wypartego wnętrza. Tego, jak Justyna prowadzi ludzi trzeba chyba doświadczyć, bo trudno ująć w słowa. Ja wciąż myślę o wielu sesjach, w których westchnięcie, oddech lub po prostu cisza były równie znaczące, a czasem nawet bardziej niż słowa. Nic Justynie nie umknęło i w ten sposób sesja za sesją, uczę się od niej uważności. Wszystkie metody zainicjowane na sesjach takie jak wizualizacje, spotkania z wewnętrznym dzieckiem, EFT, totalna biologia, projekt//cel się uzupełniają, a Justyny ogromna wiedza, kompetencja, doświadczenie, przenikliwość, skrupulatność, ciepło sprawiają, że korytarze prowadzące do wewnętrznego domu, wydają się bardziej bezpieczne. Bardzo, bardzo Ci dziękuje kochana za to, że jesteś i życzę Wam odwagi by zatrzepotać skrzydłem kochani! „
– SARA
„Brakuje mi słów, by opisać jak bardzo jestem wdzięczna, że poznałam Justynę.
Z pozoru wydawałoby się, że wszystko mam, niczego mi nie powinno brakować. A jednak w głębi duszy czułam się nieszczęśliwa, zagubiona, czułam ból, często też lęk.
Miałam wrażenie, że już nic i nikt nie jest w stanie mi pomóc. Od kilku lat szukałam pomocy u różnych psychologów. Pomagało, ale tylko na chwile. Mam za sobą kilka sesji i warsztaty z Justyną. To była jedna z najlepszych inwestycji w moim życiu. Justyna potrafi dotknąć najgłębszych ran i pomaga w ich przepracowaniu. Jest nauczycielką, przewodniczką, wskazuje odpowiedni kierunek. Posiada ogromną intuicję, empatię, akceptację, szacunek do drugiego człowieka. Emanuje miłością, jest autentyczna, nigdy nie ocenia. Ma również świetne podejście do nastolatków. Dzięki Justynie spadły mi klapki z oczu, zobaczyłam jak wielką krzywdę, może wyrządzić dziecku szkoła oraz brak zrozumienia ze strony rodziców. Niestety publiczne szkoły są przemocowe, nie zawsze kierują się potrzebami i emocjami dzieci. Teraz wiem, że trzeba wierzyć swojemu dziecku, stawać w jego obronie. Usłyszeć obie strony.
Wiem, że zmiana sposobu myślenia i zachowania nie nastąpi z dnia na dzień, jest to proces ale ważne jest, by była obok osoba, która służy pomocą.
Dziękuję Justyno, że jesteś 💚”.
– Daria
„Historia każdego z uczestników została należycie uszanowana. Justyna do każdej z nas podchodziła z uważnością, otwartością i akceptacją. Potrafiła to wszystko unieść, choć bywały trudne momenty. Byłam pełna podziwu dla tego w jaki sposób potrafiła podejść do każdego przypadku. Praca była bardzo intensywna (dla mnie najbardziej ćwiczenia typu psychodrama i ustawienia). Towarzyszenie pozostałym uczestnikom warsztatów w ich procesach było nie mniej wartościowe i głębokie jak procesy własne. Dziwnym trafem historie uczestników wzajemnie się zazębiały, dzięki czemu jeszcze łatwiej było nam się identyfikować z przepracowywanymi przez innych procesami. Wszystko to bardzo mnie poruszyło. Doświadczyłam głębokiego (na poziomie metafizycznym) poczucia bycia zupełnie odrębną, niezależną jednostką, będąc jednocześnie częścią jednej wielkiej całości. Po zakończeniu warsztatów byłam bardzo zmęczona przede wszystkim psychicznie, ale objawy miałam również fizyczne. Dopiero następnego dnia moje samopoczucie się polepszyło.
Justyna daje mega wartość. Kontaktuje nas z najczulszą, najdelikatniejszą częścią naszego jestestwa i jednocześnie z tą wyjącą z bólu, szalejącą z wściekłości. Serdecznie polecam udział w warsztatach 💚 „.
– MM
„|Uczestniczyłam w warsztatach Justyny dotyczących złości.
Ogromną inspiracją była i jest dla mnie długa i wyboista droga, którą przeszła Justyna w swojej relacji ze złością: od zupełnego jej tłumienia, po pełną umiejętność doświadczenia i wyrażania jej w sposób adekwatny do okoliczności.
Justyna ma wyczucie, co do tego w jakim miejscu w swojej relacji ze złością są poszczególne osoby, dlatego każda z uczestniczek otrzymała to, co potrzebne jej na danym etapie.
Na warsztatach panowała bardzo ciepła, bliską i serdeczna atmosfera”.
– ANETA
„Justyna Pettke pozwoliła mi odkryć nową jakość złości, która zarazem jest spójna ze specyfiką mojej własnej osobowości. Wcześniej wybierałam, czy nawet utożsamiałam się z jej destrukcyjną stroną.
Symboliczne spalenie jaskrawego wizerunku mojej destrukcyjnej agresji pozwoliło mi dostrzec wybór, że to ja decyduję, kiedy zapraszam taką formę ekspresji do swojego życia. Ale również pozwoliło mi to ją jeszcze bardziej zintegrować, zaakceptować i — paradoksalnie — przestać utożsamiać się z nią w pełni. Mój straszny potwór zrobił się mały i zaczął szanować moje granice. Już nie przytłacza mnie swoim mrocznym, kuszącym szaleństwem i dokładnie rozumiem, jaką spełnia funkcję w moim życiu. To mi dało niesamowitą ulgę.
Ta nowa złość, wprawdzie lżejsza, delikatniejsza, jest dla mnie o tyle bardziej atrakcyjna, że widzę jej wyrazistą moc niezależnie od ciężaru i umiarkowanej wielkości rozmiarów własnej swoistości. Jej skromność wyrazowa wbrew prawom mojej dotychczasowej logiki niesie za sobą większy ładunek sprawczości, którą nieświadomie (choć coraz bardziej świadomie) już zaczynałam stosować po powrocie z Wejherowa, w życiu codziennym.
Oprócz tego, w ogólnym sensie doświadczyłam fantastycznej pracy na warsztacie, wspieranej niesamowitą gościnnością Justyny, która zadbała o nasz komfort pracy, kubki smakowe i żołądki, które prawdopodobnie nie miały okazji zaznać dyskomfortu głodu.
Cieszę się również, że warsztat pozwolił mi połączyć ze sobą w jedną całość wiedzę o sobie, którą zyskałam dzięki wieloletniej psychoterapii, choć ta wiedza w moim odczuciu nie była wcześniej dostatecznie zintegrowana. Z kolei słynne hasło Justyny „Bój się i rób” również zakorzeniło się we mnie i pozwoliło mi poczuć odwagę, by pójść tam, gdzie czułam ogromny lęk i po raz pierwszy w tak świadomy sposób zobaczyłam, że odkryłam za tym lękiem niesamowity skarb, o którym zawsze śniłam i marzyłam.
Justyna, bardzo Ci dziękuję. Również za podarunki, które przypominają mi nasze spotkanie w grupie i zachęcają do pogłębiania relacji z tym, co odkryłam na warsztacie. Szanuję Twoje umiejętności kulinarne i wspominam z gorącym sercem ciasta i wytrawne jedzenie, którym nas obdarowałaś. I oczywiście, chciałam wyrazić wdzięczność, że spontanicznie podarowałaś mi swoje domowe muesli, które mi tak smakowało na śniadaniu.
Serdecznie i ciepło ściskam, i do zobaczenia w przyszłości :)”
– PAMELA
„Kiedy ponad rok temu zgłosiłam się do Justyny, byłam jak malutka dziewczynka zamknięta w jaskini strachu, otoczona ciemnością, w której czyhały duchy przeszłości: duchy przemocy fizycznej, psychicznej, seksualnej, finansowej, mentalnej i duchowej. Pomimo tego, że w trakcie sesji poprzez swój brak zaufania, starałam się blokować Justynę, prawie bez przerwy mówiąc, to ona i tak potrafiła gdzieniegdzie wtrącić słowa, które jak zasiane nasionka wzrastały i zmieniały mnie. Już w dwa dni po pierwszej sesji odkryłam wielkiego guza w miejscu intymnym. Był on symbolem pierwszej postawionej przeze mnie granicy, a jego umiejscowienie było nie tylko symbolem nadużywania seksualnego w przeszłości, ale i poczucia bycia gwałconą za każdym razem, gdy nie stawałam w swojej obronie i z lęku przed odrzuceniem spełniałam prośby wszystkich naokoło. Słowa „nie” nie było w moim słowniku, inni zawsze byli na pierwszym miejscu, a liczba ich potrzeb nie miała końca. Trzecia sesja była przełomowa dla mnie i myślę, że pozostanie w pamięci mojej i Justyny do końca życia. Podczas niej puściłam kontrolę, zaufałam, puściłam trzymane całe życie przeze mnie sznurki łączące mnie ze strachami przeszłości. Puszczenie tego, co znałam całe życie (nawet jeśli mnie to „zabijało” z każdym dniem, było jedynym, co znałam i co dawało mi poczucie bezpieczeństwa), było równoznaczne ze śmiercią. Pomimo ogromnego strachu, to właśnie dzięki prowadzeniu Justyny, puściłam to, co stare i narodziłam się na nowo. W kilka dni po tej sesji odkryłam, że guz zniknął.
Moja droga do odkrycia, poznania i pokochania siebie nie była łatwa i trwała wiele miesięcy. Justyna swoim światłem rozświetlała po kolei zakamarki jaskini i dawała mi czas, przestrzeń i wspierającą obecność, żebym mogła dojrzeć, że w tych zakamarkach nie ma czyhających na mnie potworów przeszłości – tylko skrzywdzona i samotna ja z różnych momentów mojego życia. Justyna nauczyła mnie jak ukochać i zaopiekować się tymi częściami. Dotknęłyśmy tak wiele traum i zranień, znalazłyśmy i rozbroiłyśmy tak wiele skopiowanych z przeszłości i przyjętych w wyniku tego schematów i mechanizmów zachowań, że potrzebowałabym wielu stron, aby to opisać. Zdjęłam wszystkie maski, pozbyłam się tego, co nie jest moje, wyleczyłam razy i w końcu jestem sobą.
Teraz jestem już inną osobą. Nie ma już tej zalęknionej dziewczynki, lecz dojrzała, odważna, kochająca i inspirująca innych kobieta, która stawia siebie zawsze na pierwszym miejscu. Uwielbiam poznawać siebie coraz głębiej, dzięki temu jestem ciekawa innych i świata. Kiedyś każdy dzień był ciężką próbą przetrwania, teraz chłonę każdą sekundę dnia z radością i wciąż mi mało. Wyzwania życia przyjmuję z otwartością i ciekawością tego, czego się dzięki nim nauczę o sobie.
Życzę Wam, którzy to czytacie odkrycia siebie. Przy Justynie jest to w końcu możliwe. Jej obecność, uważność, serce, opieka, akceptacja, głęboka empatia, czucie całą jej istotą tego, co się w Tobie wydarza, jest niezastąpione. Ona jest jak bezpieczna przestrzeń, w której możesz dorastać, jak przewodniczka w niesamowitej podróży w głąb Ciebie. Przez to, że jest tak ciekawa poznania Ciebie – porywa Cie w tą podróż, zaraża entuzjazmem i powoduje, że nawet kiedy Wasze drogi już się rozejdą – Ty już ze swojej nie zejdziesz tylko rozradowany i ciekawy podążysz dalej. W Twoim sercu pozostanie wspomnienie Waszych wspólnych chwil radości, smutku, wzruszeń, śmiechu i tego wszystkiego, czego w słowach ująć się nie da. Życzę powodzenia Wam Wszystkim, a Tobie Justyno dziękuję całą sobą.”
- Krystyna
„Nie wiem, czy znajdę słowa, by oddać choć w niewielkiej części to, kim dla mnie jest Justyna.
Mimo tego, że całe życie niosłam w sobie przekonanie, że coś jest ze mną nie tak, w kontakcie z Justyną nigdy tego nie czułam. Zawsze były w tym kontakcie obecne akceptacja, zrozumienie, współczucie, widzenie mnie, zaangażowanie i przyjęcie mnie z tym wszystkim, z czym przychodzę.
Było tam coś jeszcze. Coś, o co od lat proszę Przestrzeń – prawda. Mogłam mieć pełną ufność, że od Justyny usłyszę prawdę, nawet tę niewygodną, ale w rezultacie uzdrawiającą. Cokolwiek mówiłam i jakiekolwiek toksyczne zachowania przed Nią obnażałam, za każdym razem czułam, że jest po mojej stronie.
Justyna zaprowadziła mnie z powrotem do mojego rodu, który zanegowałam i odrzuciłam lata temu. Dzięki Niej moje korzenie mogły na nowo wpleść się w te należące do przodków, a ja wreszcie mogłam poczuć, jak płynie przez nie zasilenie. Procesy, przez jakie mnie przeprowadziła i które zaczęłam robić samodzielnie, zwróciły mi mój ród, a mnie jemu. Justyna pomogła mi wejść w przestrzeń szacunku i wdzięczności do siebie, mojej rodziny i przeszłych pokoleń, a przez to także do tych, którzy byli lub są wobec mnie toksyczni. Co nie znaczy, że nie stawiam im granic i nie staję za sobą. Robię to, i to jak często! Ale jednocześnie widzę ich godność, z którą, tak jak ja, przyszli na ten świat. Kiedyś nie mogłam tego widzieć, bo nie widziałam swojej własnej.
Justyna pokazała mi, że mogę kochać każdą część siebie, także tę skurwiałą, wulgarną, agresywną i, jeszcze czasami, toksyczną, że nie muszę jej zmieniać, by być dobrym człowiekiem. Pokazała mi, że już nim jestem, z całą zawartością.
Poprzez swoją wewnętrzną moc, Justyna skontaktowała mnie z moją, którą wciąż oswajam. Swoją mądrością utkała drogę do mojej własnej.
Na jednej z sesji Justyna powiedziała „będziesz stawiać granice, zobaczysz!”. Nie dałam temu pełnej wiary. Kilka miesięcy później zaczęłam to robić!!
Przewodnictwo Justyny przywróciło mi zaufanie, że jestem dzieckiem Wszechświata, o które On się w każdej chwili troszczy. Wiele razy mówiłam o tym innym, nie widząc, że ta sama uniwersalna miłość obejmuje także mnie. Dziś już to wiem 🙂
Oprócz dostępu do moich własnych zasobów, dostałam od Justyny przeogromną wiedzę, która służy mi w dalszej podróży i być może czeka, by kiedyś posłużyć poprzez mnie innym.
Justyna, dziękuję <3 Wierzę, że dobrze czujesz i wiesz, ile się w tym słowie mieści <3″
- Ilona
- Jola
- Ania P.
„Na Justynę trafiłam w internecie przez jej film projekt-cel (chociaż szczerze mówiąc widziałam ją już wcześniej gdzieś na facebooku). Bardzo mnie ten film wzruszył, słuchałam go jak szłam do pracy i chciało mi się płakać, tylko że się blokowałam. To niestety u mnie częste, zamykałam się na emocje. Potem oglądałam jej inne filmiki, czytałam bloga i umówiłam się na spotkanie na skype. Miałyśmy w sumie 4 spotkania, chociaż ja nigdy nie powiedziałam że to koniec, nie potrafiłam powiedzieć że to koniec, ale też te 4 spotkania dodały mi dużo siły, także nie czułam potrzeby umawiać się na kolejne. Justyna pomogła mi zajrzeć w siebie, dzięki pracy z nią otworzyłam się na płacz, przeżyłam żałobę po mojej mamie i poronionych dzieciach, byłam w stanie pójść na cmentarz i płakać, na co wcześniej pewnie bym sobie nie pozwoliła. Małymi kroczkami otwierałam się na emocje. Niesamowite było to, że inni też zaczęli się otwierać, a ja zaczęłam więcej rozumieć. Tata powiedział mi że mama usunęła dziecko między mną a moją siostrą, czego nigdy nie wiedziałam, ale był to kolejny element układanki. Miałam też bardzo szczerą rozmowę z siostrą, o co wcześniej było trudno. Praca z Justyną to był bardzo ważny etap w moim otwieraniu się, a byłam na prawdę straszliwie zamknięta i odcięta od siebie. Dziękuję Ci Justyno za to, że naprowadziłaś mnie na drogę do siebie!”
- Sylwia
- Zosia
„Spotkania z Justyną to jak rozmowy z najlepszą przyjaciółką, czyli taką która potrafi usłyszeć, nie tylko słuchać, z empatią mówi o rzeczach trudnych, nie owija w bawełnę, nie przymila się , ale potrafi wyrazić uznanie i radość z Twoich małych zwycięstw. Czasami jest jak małe , szczęśliwe dziecko, które ubrane w najlepsze ubranko, wskakuje z impetem do kałuży, a czasami jest jak rodzic , dzielący się swoim doświadczeniem. Nikt nie zastąpi mi rozmów i spotkań z Justyną, bo nie znam nikogo , kto tak jak Ona potrafiłby objąć i przyjąć wszystkie części mnie samej. Nie ocenia, nie krytykuje, nie odrzuca. Daje wsparcie, wiedzę, energię i plaskacza w twarz, gdy zachodzi potrzeba. Uczy patrzeć na sytuacje i doświadczenia z różnych stron, widzieć je wielowarstwowo . Ucząc mnie akceptacji siebie, nauczyła mnie jak przyjąć innych ludzi z ich trudnymi emocjami. Jak stawiać granice, jak szanować siebie, jak praktykować zdrowy egoizm bez poczucia winy. Justyna potrafi , poprzez własne doświadczenia , znaleźć drogę i sposób ,aby pomóc, o ile oczywiście jest się na to gotowym. Kluczowa jest tu odwaga i wytrwałość oraz zaufanie do tej pięknej Kobiety . Jej odwaga i radość życia, oraz mądrość i moc, stale budzą mój szacunek i podziw. Jak powtarza ona sama, lepiej wychodzi jej praktyka w działaniu, niż wykłady teoretyczne. Ale słuchając jej nagrań, uważam, że oba sposoby ma opanowane:) Jeżeli chcesz naprawdę zmienić jakość swojego życia , jakość relacji z innymi, poprawić zdrowie i odnaleźć siebie, daj sobie wartościowy prezent w postaci sesji z Justyną.”
- Grażyna
